6.12.2018

Facebook wiedział, co dzieje się z naszymi danymi... Tak wynika z właśnie ujawnionych dokumentów

Social media / Bezpieczeństwo
  • Facebook Polub


Damian Collins opublikował wewnętrzne dokumenty Facebooka, które - dotychczas utajnione - były częścią procesu sądowego z firmy z Tedem Kramerem. Tych dwieście pięćdziesiąt stron (dostępne są TUTAJ) pokazuje, jak firma dbała o bezpieczeństwo naszych danych i dlaczego przypadek Cambridge Analytica nie może być traktowany jak "wypadek przy pracy".

Dane dla Facebooka były towarem - co do tego nie ma wątpliwości. Firma udostępniała je na preferencyjnych warunkach tych firmom, które można było uznać za najbardziej lukratywnych partnerów biznesowych. Wśród nim były m.in. Netflix, Lyft i Airbnb. Otrzymały one nieskrępowany dostęp do kont użytkowników Facebooka i ich znajomych już po tym, jak Facebook twierdził, że nie stosuje już takich praktyk. 

66684_airbnb.png

66685_netflix.png

Dokumenty ujawniają także kulisy kontrowersyjnej aktualizacji, która - wypuszczona w 2015 roku dla urządzeń z systemem Android - obejmowała funkcję, dawała Facebookowi dostęp do wiadomości tekstowych i dzienników połączeń. Początkowo funkcja miała wymagać od użytkowników wyrażenia zgody, ale deweloperzy szukali sposobów na to, by to obejść. Dane o użytkownikach były bowiem kluczowym czynnikiem wzrostu firmy, i to on - nie ich bezpieczeństwo - było dla Facebooka priorytetem. O tym, że firma ma dostęp do takich danych głośno zrobiło się w marcu, ale firma zaprzeczyła wtedy, że robiła to bez pozwolenia. Z dokumentów wynika jednak jasno, że właśnie takiego sposobu szukał Facebook. Licząc się z tym, że PR-owo będzie to trudne do obronienia, postarał się, by podstawowa zmiana wiążąca się z aktualizacją, nie była nagłaśniana.

66686_1.png

Facebook przeprowadzał również globalne ankiety dotyczących korzystania z aplikacji mobilnych przez klientów - najwyraźniej bez ich wiedzy. Dane wykorzystał, by ocenić popularność danej aplikacji, co potem mogło służyć do podejmowania decyzji biznesowych - np. wyboru firmy, którą warto przejąć. Co więcej, tym konkurencyjnym arbitralnie odmawiał dostępu do danych, co oznaczało dla nich koniec działalności.

Wszystkie informacje pochodzą z dokumentów, które są częścią procesu, jaki Ted Kramer, właściciel firmy Six4Threes i twórca aplikacji Pankini (pozwalającej wyszukiwać znajomych w bikini) wytoczył Facebookowi, gdy ten zbanował go na swojej platformie. Kalifornijski Sąd Najwyższy orzekł, że - jako dowód w toczącym się postępowaniu - akta nie powinny być odtajnione, ale Brytyjczycy skorzystali z rzadko stosowanych prawniczych procedur, by do nich dotrzeć, w czasie gdy Kramer przebywał w Londynie.

 

 

Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz Zaloguj się »
obrazek nieczytelny
wyślij