8.12.2014 Kaja Grzybowska

Od ponad dekady badają polski internet. Zobacz, kto stoi za Megapanelem

Biznes od Kuchni / Biznes
  • Facebook Polub

Andrzej Garapich, prezes PBI Sp. z o.o.
Andrzej Garapich, prezes PBI Sp. z o.o.

Co miesiąc PBI razem z firmą Gemius dostarczają wyniki badań na temat najpopularniejszych witryn w polskim internecie. Megapanel, choć coraz częściej głośno krytykowany, od dziesięciu lat niezmiennie decyduje o wydatkach polskich marketerów, a tym samym o być albo nie być wszystkich serwisów żyjących z reklam. I nic nie zapowiada, by miało się to zmienić w najbliższym czasie.

Sam Megapanel zmienia się jednak nieustannie. Polskie Badania Internetu starają się bowiem nadążyć za galopującą technologią i być może już w styczniu Gemiusa zastąpi inna firma badawcza. Do kolejnego etapu przetargu zakwalifikowały się - oprócz Gemiusa - także ComScore, GfK Polonia i MillwardBrown. Jeśli dotychczasowy partner odpadnie, będzie to koniec jednego z najdłuższych mariaży w polskiej branży internetowej.

Związek Gemiusa i PBI trwa bowiem nieprzerwanie od dziesięciu lat. Punktem przełomowym zarówno dla obu firm, jak i całego, raczkującego wtedy internetowego rynku, była publikacja pierwszych wyników badania Megapanel PBI/Gemius w styczniu 2005 roku.

Obie firmy powstały jednak znacznie wcześniej. Gemius, wtedy jeszcze działający pod nazwa Global eMarketing powstał w 1999, a PBI - czyli spółka Polskie Badania Internetu zarejestrowana została w 2000 roku. - Chwilę wcześniej powstała spółka Polskie Badania Czytelnictwa - opowiada Andrzej Garapich, obecny prezes PBI. - Śmiejemy się że to nasza starsza siostra, bo pierwotnie umowy spółki były podobne, a nawet niektórzy wspólnicy byli ci sami. Na początku przecież zdecydowana większość wydawców internetowych wywodziła się z prasy i wydawało się nawet, że badania prasy i internetu można prowadzić razem.

Szybko jednak zapadła decyzja o rozdziale, bo internet zaczynał rozwijać się własnym trybem, przyciągając coraz większe rzesze reklamodawców, a prasa - wręcz przeciwnie. Opracowanie standardów, które pomogłyby firmom w planowaniu budżetów marketingowych, szybko stało się koniecznością. Potrzebne były miarodajne i niezależne badania, które umożliwiałyby porównanie oglądalności różnych serwisów.

Polskie Badania Internetu powstały jako zrzeszenie wydawców internetowych, a pierwszym wyzwaniem, przed jakim stanęły, było wybranie partnera, który mógłby i potrafiłby zmierzyć oglądalność wybranych serwisów. Dzisiaj, trudno o tym pamiętać, ale wtedy, w 2001 roku sprawa była skomplikowana. Raz, że PBI dysponowało bardzo ograniczonymi środkami. - Pamiętajmy, że mówimy o początku wieku, kiedy komercyjny internet w Polsce dopiero raczkował - wspomina Garapich. Dwa, że właśnie runęły wieże w WTC.

- To był też moment, kiedy w Stanach Zjednoczonych załamała się nowa gospodarka internetowa. Światowe firmy nie chciały w tej niepewnej sytuacji ryzykować i zapuszczać się w takie nieznane miejsca, jak Polska - wyjaśnia prezes PBI. - Nie byliśmy członkiem Unii Europejskiej, byliśmy od niedawna w NATO. To były zupełnie inne czasy. Do tego zaledwie 15 rocent Polaków miało dostęp do internetu, a rynek reklamy internetowej był na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Kilka zagranicznych firm złożyło oferty, ale zrezygnowały, a nas prawdopodobnie i tak nie byłoby stać na badanie realizowane przez zachodnią firmę. Ostatecznie zostaliśmy z ofertą Gemiusa.

Nieoczekiwaną. PBI początkowo planowały bowiem osobne rozpisanie przetargu dla firm badawczych, które realizowałyby badanie user-centric, czyli panelowe, a osobno na badanie site-centric, które analizowałoby aktywności wykonywane w przeglądarce. Gemius zaproponował model hybrydowy.

- Na świecie do dzisiaj bardzo różnie się do tego podchodzi. Źródłem większości badań mediowych są badania panelowe, wykonywane przez firmy badawcze. Analizujemy zachowania określonej grupy ludzi, próbce, która jest takim społeczeństwem w pigułce, a uzyskane wyniki ekstrapolujemy na całą populację - tłumaczy Andrzej Garapich. - Badanie site-centric dotyczą tylko przeglądarek, ale także są cennym źródłem wiedzy o ruchu w sieci.

Gemius mógł zaproponować połączenie obu tych standardów, ponieważ sam powstał z połączenia dwóch firm - specjalizującej się w działalności badawczej Imetrii i przedsiębiorstwa IT - Global eMarketing. Obie były własnością amerykańskiego inwestora o polskich korzeniach - Chrisa Modzelewskiego. Kiedy rozwój Global eMarketing został zahamowany przez pęknięcie bańki dotkomowej, firma postanowiła skoncentrować się na badaniach.

- System przez nas stworzony nosił nazwę GeMius - mówił Paweł Ejdys, prezes Gemiusa w czerwcu 2014. - A ponieważ się sprawdził, zyskiwał przychylność klientów, około 2003 roku dokonaliśmy rebrandingu, przenosząc nazwę produktu na całą firmę.

Badanie Megapanel realizowane przez Gemiusa na zlecenie PBI od początku opierało się tzw. realnych użytkownikach. - Staramy się liczyć real user w taki sposób, żeby był on odpowiednikiem telewidza w TV, czy czytelnika w prasie, czyli żeby za nim stała konkretna osoba, bo tylko to interesuje reklamodawców - tłumaczy Garapich.

Komu i dlaczego Megapanel się nie podoba ?
O tym przeczytasz na drugiej stronie.

Przejdź na kolejne strony artykułu:
1 | 2 |
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz Zaloguj się »
obrazek nieczytelny
wyślij
dinozaur, 217.17.32.*, 09.12.2014 / 13:34
No ja pamiętam to troszkę inaczej, jeszcze były sieci reklamowe, które tak naprawdę rozpoczęły całe to badanie. "Guzik prawda", czy ktoś to jeszcze pamięta?

Czytaj podobne