19.05.2014 Kaja Grzybowska

Drukarki 3D prosto z Olsztyna. Zobacz, jak powstała firma Zortrax

Biznes od Kuchni / Biznes
  • Facebook Polub

Na zdjeciu od lewej: Karolina Bołądź, Rafał Tomasiak, Tomasz Drosio (fot. Zortrax)
Na zdjeciu od lewej: Karolina Bołądź, Rafał Tomasiak, Tomasz Drosio (fot. Zortrax)

Głośno zrobiło się o nich, gdy jako pierwsza polska firma pozyskali 180 tysięcy dolarów w kampanii crowdfundingowej na Kickstarterze. Jeszcze głośniej - gdy zdobyli kontrakt od Della i 6 milionów złotych od inwestorów, którzy kupili ich obligacje. A wszystko to w ciągu dwóch lat. Zortrax - firma zajmująca się produkcją półprofesjonalnych drukarek 3d - istnieje zresztą niewiele dłużej.

Jej założyciele, Rafał Tomasiak i Marcin Olchanowski, poznali się jednak ponad dziesięć lat temu. Połączyło ich zainteresowanie nowymi technologiami, które szybko przekuli w działalność zawodową. Najpierw tworzyli oprogramowanie do telefonów komórkowych, współpracując m.in. z Sony Erickssonem. W 2006 roku przenieśli się do Hongkongu, gdzie po raz pierwszy zetknęli się z technologią druku 3d. Marcinowi Olchanowskiemu życie w Chinach spodobało się jednak na tyle, że postanowił zostać tam na dłużej, podczas gdy Rafał Tomasiak wrócił do Polski, do Olsztyna. Nie zerwali jednak kontaktów biznesowych.

A przygodę z drukiem przestrzennym zaczęli właściwie w 2009 roku, uruchamiając sklep internetowy Gadgets3d. Sprzedawali komponenty do samodzielnego montażu amatorskich drukarek i w krótkim czasie stali się jedną z bardziej rozpoznawalnych marek na wtedy raczkującym rynku. Gdy jednak zauważyli, że wchodzi on w kolejną fazę, doszli do wniosku, że ich model biznesowy także wymaga zmian. Firmy, które coraz łaskawszym okiem spoglądały w stronę druku 3d, nie były bowiem zainteresowane skręcaniem śrubek. Chciały produktu gotowego, który nie wymagałby niczego więcej niż podłączenia do prądu.

- Nasz projekt nie był wynikiem jakiegoś genialnego pomysłu - przyznaje Rafał Tomasiak, prezes Zortraksu. - Była to po prostu odpowiedź na sytuację rynkową.

Prace nad drukarką Zortrax M200 - pierwszym i jak dotąd jedynym produktem firmy - rozpoczęły się w 2011 roku i trwały dwa lata.

- Wielokrotnie myśleliśmy: tak, to jest to, finalna wersja! Oczywiście marzenia marzeniami, a rzeczywistość weryfikowała nasze plany podboju świata - w wywiadzie dla Komputer Świat nie krył Tomasiak.

Modyfikowane były zarówno rodzaj stosowanych materiałów, konstrukcja, jak i oprogramowanie. Szybko też okazało się, że do udźwignięcia takiego projektu niezbędny jest odpowiedni zespół. A ten stworzyli oprócz Rafała Tomasiaka, Karolina Bołądź - odpowiedzialna przede wszystkim za promocję, design i kampanię crowdfundingową, czyli zbiórkę pieniędzy w sieci oraz Tomasz Drosio, który zajął się strategią finansową.

W 2013 roku Olsztynianie, którzy do tej pory prace nad projektem finansowali z własnej kieszeni uznali bowiem, że dalszy rozwój nie będzie możliwy bez pozyskania zewnętrznych inwestorów. Nie zdecydowali się jednak na rozmowy z funduszami inwestycyjnymi, bo zależało im na uniknięciu presji inwestorów i zachowaniu pełnej niezależności. Postanowili więc działać sami, uruchamiając zbiórkę na Kickstarterze.


Nie byli zresztą pierwszymi Polakami, którzy na to wpadli. Przed nimi 90 tysięcy dolarów udało się pozyskać twórcom gry M.O.R.E. z Katowic. Zortrax zebrał jednak dwa razy więcej. W ciągu tygodnia. Kampania odbiła się szerokim echem w polskich mediach, tym bardziej, że do dzisiaj nikt nie pobił tego rekordu. Olsztynianie do sukcesu podchodzą jednak z pokorą. Przyznają, że nie uniknęli błędów, koncentrując się przede wszystkim na produkcie, a nie - równie ważnym - marketingu.

- Zortrax M200 miał potencjał, aby pozyskać większe finansowanie - uważa Rafał Tomasiak. - Gdybyśmy mogli powtórzyć kampanię, na pewno postaralibyśmy się o zwiększenie rozpoznawalności projektu w Polsce i na świecie jeszcze przed jej uruchomieniem.

Projekt okazał się jednak wystarczająco rozpoznawalny, by zainteresować amerykańskiego Della, który właśnie w Olsztynie zamówił 5 tysięcy sztuk Zortraksa M200. Nie wiadomo wprawdzie, jaka jest wartość tego kontraktu, bo wszystkie szczegóły objęte są tajemnica biznesową. Eksperci twierdzą jednak, że jest to jedno z większych zleceń na tym rynku. Przedstawiciele firmy podkreślają jednak, że zamówienie od Della nie jest jedynym, nad jakim pracują. Rozmowy prowadzone są miedzy innymi z Boschem.

Kampania na Kickstarterze - mimo samokrytyki jej autorów - pomogła więc Zortraksowi przede wszystkim w promocji. Bo jeśli chodzi o finansowanie - nie było już tak różowo. Tym bardziej, że po kontrakcie z Amerykanami, stawka, a więc i potrzeby wzrosły.

Założyciele firmy nie kryli, że nie po drodze im z unijnymi dotacjami. Nie mieli czasu ani na użeranie się z procedurami i niezliczoną liczbą wniosków, ani na bierne oczekiwanie na ostateczną decyzję urzędników. Zdecydowali się więc pozyskać odpowiednie środki emitując obligacje. A plan był ambitny, bo chcieli pożyczyć aż 10 milionów złotych.

I wtedy zaczęły się schody. Gdy przyszło sięgnąć do portfela, polscy inwestorzy okazali się mocno sceptyczni. Nie pomogły ani kontrakt z Dellem, ani doskonała prasa. Obligacje niezabezpieczone i o oprocentowaniu wynoszącym 9 procent nie kusiły kupujących, którzy z natury na młode, innowacyjne spółki patrzą z przymrużeniem oka. Ostatecznie jednak, po wydłużeniu terminu zapisów, Zortraksowi udało się zebrać niezbędne minimum, czyli 6 milionów złotych. Rafał Tomasiak zapewnia, że te pieniądze wystarczą, by zoptymalizować produkcję, a taki właśnie był cel emisji. Twierdzi również, że kontrakt z Dellem nie był ani przez chwilę zagrożony, bo realizowany jest z zysków pochodzących z bieżącej sprzedaży.

A rośnie nie tylko sprzedaż Zortraksa M200. Z raportu firmy IDTechEx Druk 3D 2013-2025: Technologie, Rynek, Gracze wynika, że do 2025 roku globalna wartość rynku drukarek 3D wyniesie 4 miliardy dolarów.

Wraz z rozwojem rynku mogą się jednak pojawić problemy związane z naruszaniem praw autorskich. Specjaliści dalecy są jednak od szerzenia paniki. - Drukarki 3D nie stanowią przełomu w ponieważ możliwość "kopiowania" przedmiotów nie jest niczym nowym - ocenia Karina Włodarczyk, radca prawny z Kancelarii Prawnej Waluga & Wspólnicy. - Od lat mamy do czynienia ze sprzętem, dzięki któremu możemy drukować, skanować czy kopiować dokumenty lub zdjęcia.

- Technologia druku 3D może mieć takie samo znaczenie dla trójwymiarowych przedmiotów, jakie rozwój sieci P2P miał dla obrotu plikami muzycznymi w internecie - dodaje Marcin Kroll, prawnik z kancelarii Hasik, Wiński i Partnerzy - Próby komercyjnego wykorzystania kopii chronionych przedmiotów mogą okazać się równoznaczne z naruszeniem praw autorskich. Przed rozpoczęciem wytwarzania kopii w ramach prowadzonej działalności gospodarczej warto zatem najpierw rozeznać się w sytuacji prawnej.

Bo na reakcje korporacji, nie trzeba długo czekać. Gdy Fernando Sosa, współwłaściciel Nuproto LCC, zaprojektował stację dokująca do smartfonów wyglądem nawiązująca do słynnego tronu z Gry o Tron, stacja HBO, właściciel praw do serialu, natychmiast zażądała wycofania produktu ze sprzedaży.

Na razie, sprawy najczęściej na tym właśnie się kończą. Niewykluczone jednak, że gdy skala problemu się zwiększy, wytoczone zostaną cięższe działa. Firmy zajmujące się drukiem przestrzennym już pracują nad oprogramowaniem, które pomoże poradzić sobie z tym problemem. Kluczowe będzie jednak porozumienie z producentami. O ile jednak oni skłonni są jeszcze zgodzić się na prywatne wykorzystanie drukarek 3d - jak na przykład LEGO, które zdaje sobie sprawę, że w ten sposób klienci wzbogacają kupowane od nich zestawy - tyle z zastosowaniem komercyjnym będzie kłopot.

Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz Zaloguj się »
obrazek nieczytelny
wyślij
polaczek, 5.172.238.*, 10.08.2015 / 21:38
Potencjał Polskiego rynku jest niewyczerpalny ;) Sam trochę obcuje z technologią druku 3d, do druku używam żywicy od 3D Desingers ponieważ posiadają dużą ilość kolorów a na tym mi zależało najbardziej ;) Jak na razie idę cały czas do przodu i coraz lepiej mi to wychodzi ;)
ipo, 94.254.227.*, 31.07.2016 / 19:21
Tomasik jest z Gołdapi.

Czytaj podobne