9.03.2015

IPLA ma już 4,3 mln użytkowników i nie boi się Netfliksa. Jak wyglądały jej początki?

Biznes od Kuchni / Wideo
  • Polub


Grupa Cyfrowy Polsat właśnie ogłosiła wyniki finansowe za 2014 rok. Jej przychody wyniosły 7,41 miliarda złotych, a zamiast spodziewanej straty - firma odnotowała zysk na poziomie ponad 290 milionów złotych. Co więcej, zdołała obronić pozycję lidera nie tylko na rynku telefonii komórkowej, ale i... płatnej telewizji. Jej udział w tym rynku wyniósł 32 procent.

- Nie byłoby to możliwe bez udanej integracji operacyjnej spółek Cyfrowy Polsat i Polkomtel. Po raz kolejny, jako lider technologiczny rynku, zaprezentowaliśmy testowo nowe rozwiązania - LTE Broadcast, Voice over LTE, LTE-Advanced o szybkości do 300 Mb/s oraz usługę wielokamerową w IPLI - mówił w komunikacie prasowym Tomasz Gillner-Gorywoda, prezes zarządu Cyfrowego Polsatu i dyrektor generalny Polkomtela.

Ipla, serwis VOD Cyfrowego Polsatu, który dzisiaj może pochwalić się 4,3 milionami użytkowników i 50 tysiącami materiałów wideo, zaczynał jednak skromnie. Powstał w 2008 roku, właściwie na potrzeby chwili. Telewizja Polsat uzyskała bowiem prawa do transmisji EURO 2008 i - by poszerzyć zasięg wydarzenia - zdecydowano o wejściu do sieci. Na początku eksperymentalnie, przy użyciu niewielkich zasobów zarówno ludzkich i finansowych.

Telewizja internetowa, o której dzisiaj mówi się, że niebawem będzie w stanie zagrozić tradycyjnej, wtedy, w 2008 roku, była jedną wielką niewiadomą. To czasy, kiedy Iplex proponował użytkownikom wirtualne seanse kinowe. Internauci musieli o konkretnej porze zasiadać przed monitorem, by wspólnie oglądać film. Dzisiaj brzmi niedorzecznie i... wtedy też takie było.

Iplex szybko jednak zmienił podejście, ale pod bokiem wyrastała mu już silna konkurencja. Bo Ipla nie skończyła działalności po mistrzostwach piłkarskich.

- Projekt zaczął być rozwijany. Do marca 2009 roku wzmocniony został zespół i stworzona strona www. Powoli gromadzona była także biblioteka zarówno od Telewizji Polsat, jak i pierwszych dostawców zewnętrznych. W tym roku ruszyły też prace nad aplikacjami na urządzenia mobilne i Smart TV - opowiada Beata Białkowska, dyrektor zarządzającą ds. marketingu w Cyfrowym Polsacie i Polkomtelu.

Ipla od początku dużą rolę przypisywała imprezom sportowym. Pierwszym poważnym sukcesem była transmisja walki Adamek-Gołota w 2010 roku. - Wydarzenie to wygenerowało największy ruch w ówczesnej historii IPLI. Ponad 200 tysięcy chętnych do oglądania sprawiło, że z tak dużym ruchem nie poradzili sobie lokalni dostawcy internetu. Później infrastruktura została rozwinięta, a IPLA w 2010 roku osiągnęła oglądalność na poziomie około 2 milionów użytkowników - mówi Beata Białkowska.

A w 2012 roku została całkowicie włączona do imperium Cyfrowego Polsatu. Spółka Zygmunta Solorza-Żaka za 150 milionów złotych przejęła 100 procent udziałów w spółkach: Redefine, Gery.pl, Frazpc.pl, a także Netshare od cypryjskiej korporacji Bithell Holdings kontrolowanej przez... Solorza-Żaka.

- Cena za Iplę uwzględnia przyszłą współpracę z platformą oraz potencjał wzrostu telewizji internetowej z reklam i opłat. Jej bieżące wyniki nie uzasadniają takiej wyceny - mówił w serwisie Wyborcza.biz Piotr Grzybowski, analityk DI BRE.

Cyfrowy Polsat dostrzegł ten potencjał, mimo że Ipla 2012 rok zakończyła pod kreską. Przychody na poziomie 30 milionów złotych pozwalały jednak mieć nadzieję na to, że serwis wkrótce wyjdzie na prostą. Na osiągnięcie rentowności nowi właściciele dali sobie rok. Trzy do pięciu - na podwojenie przychodów.

Wsparcie dużej grupy medialnej faktycznie pozwoliła Ipli nabrać wiatru w żagle, mimo że rynek VOD zdążył się już nasycić. Oprócz ciągle funkcjonującego Ipleksu, działały już między innymi serwisy powiązane z TVN-em, TVP i Agorą, by wymienić tylko te legalne. A jednak Ipla osiągnęła rentowność sześć miesięcy przed deadlinem, w czym wydatnie pomogła rozbudowana baza klientów nie tylko telewizji CP, ale i sieci Plus. Podjęto więc decyzję o dalszym zacieśnianiu współpracy i kontynuowaniu obranej strategii, w której wydarzenia sportowe odgrywały niebagatelną rolę.

Nie obyło się jednak bez kłopotów. Kiedy w 2014 roku Polsat zdecydował o tym, że Mistrzostwa Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn bez ponoszenia dodatkowych opłat zobaczą jedynie abonenci Cyfrowego Polsatu, podniósł się ogólnonarodowy lament. A to i tak był dopiero początek. Bo w czasie finałowego meczu serwery Ipli padły ofiarą cyberprzestępców. Mecz można było co prawda zobaczyć także w Telewizji Polsat, ale internauci, którzy z tego oldschoolowego medium zrezygnowali, byli w kropce. I wątpliwe, czy 96 groszy rekompensaty - tyle zaproponował im Cyfrowy Polsat - zdołało poprawić im humor.

Kryzys techniczny i w pewnym sensie wizerunkowy, który z niego wyniknął, nie zdołał jednak trwale wpłynąć na rodzimy rynek VOD. A ten, w ocenie internautów, którzy tęsknie spoglądają w kierunku amerykańskiego Netfliksa, przedstawia się nadal dość blado. Co jednak nie znaczy, że nie ma inicjatyw próbujących zmienić ten smutny krajobraz.

- W zeszłym roku po raz pierwszy w Polsce serial telewizyjny "Na krawędzi 2" trafił najpierw do IPLI, na ponad dwa miesiące przed premierą w TV Polsat i w ciągu 5 miesięcy wygenerował rekordową oglądalność 2,75 miliona - zdradza Beata Białkowska.

Ipla, próbuje więc eksperymentować z modelem, który sprawdził się w przypadku Netfliksa. Szkoda tylko, że robi to bardzo nieśmiało. Netflix nie tylko pominął tradycyjne stacje w pierwszej dystrybucji, ale także wyprodukował własny, wysokobudżetowy serial, by potem wrzucić do sieci cały sezon, wykorzystując coraz popularniejsze dzisiaj oglądanie kompulsywne. Tymczasem fani Na Krawędzi na kolejny odcinek swojego serialu musieli tradycyjnie czekać tydzień. Niemniej, udostępnienie produkcji najpierw w sieci na polskim rynku było odważną decyzją.

Pytanie, czy to wystarczy, gdy do Polski zapuka Netflix. W odróżnieniu od Amazona, któremu wystarcza polska siła robocza, Netflix obwieścił, że do końca 2016 roku będzie dostępny niemal na wszystkich światowych rynkach, a to pozwala mieć nadzieję, że Polska się załapie.

Przedstawiciele Ipli nie zdradzaja jednak niepokoju. - Dużą wartością IPLI są treści Telewizji Polsat, bardzo lubiane, doceniane i oczekiwane przez użytkowników - podsumowuje Beata Białkowska. - Zakładamy, że ewentualne wejście do Polski Netlifksa pomoże w edukacji rynku i klientów na temat korzyści płynących z korzystania z legalnych źródeł treści wideo.

A ci, jak dotychczas, tych korzyści dostrzegają niewiele i krytykując ubogą ofertę rodzimych serwisów VOD, wybierają pirackie platformy. A tam hitem niezmiennie jest właśnie serial Netfliksa House of Cards. Polska znalazła się w czołówce krajów, gdzie ściągnięty został najwięcej razy. Według niektórych świadczy to o potencjale naszego rynku, na którym popularność nielegalnych platform wynika tylko i wyłącznie z braku alternatywy. Trudno jednak nie podchodzić do tych twierdzeń z ostrożnością.

Model reklamowy, który pozwala stacjom i serwisom udostępniać bezpłatne treści wciąż jest dominującym źródłem przychodów. Ale - jak zauważa przedstawicielka Ipli - sytuacja jest dynamiczna. - Znaczenie modelu transakcyjnego rośnie. Użytkownicy coraz bardziej doceniają wartościowe treści i niezależność w oglądaniu wydarzeń sportowych na żywo, premier najpopularniejszych seriali, hollywoodzkich hitów filmowych czy kanałów linearnych na dowolnym urządzeniu.

Może więc, kiedy urośnie jeszcze bardziej, a stacje przestaną być uzależnione od sympatii reklamodawców, zmieni się też panorama polskiego VOD? Na razie walka o budżety marketerów będzie wymuszać na mainstreamowych stacjach daleko idącą zachowawczość.

Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz Zaloguj się »
obrazek nieczytelny
wyślij
Armando, 89.72.187.*, 10.03.2015 / 14:12
Ipla nie ma powodów by bać się Netfiksa.
Inna intelektualnie liga, inni odbiorcy.
Ogrodnik Leszek 11.03.2015 / 10:22
Na ipli oglądam od czasu do czasu ciekawe programy ogrodnicze. Pozdrawiam. Ogrodnik Leszek

Czytaj podobne